2009-04-15 20:50:40 >> ?

Wiosna? - Nie chcę.
Uśmiech? - Śmieszne, nie ma.
Szczęście? - Przezabawne, jak wyżej, nie ma.
Troska o siebie? - Are you fuckin kidding me? NIE!

Negatyw? TAAAAAK!

skomentuj (1)




2008-12-13 17:27:09 >> Artykuł.

Nie sposób powstrzymać się od uśmiechu na widok porzuconej kobiety. "A dobrze ci tak" - takie zdanie od razu ciśnie się na usta. Im bardziej irracjonalnie zachowują się takie kobiety, tym bardziej człowiek ma ich dość.


Syndrom Krystyny Jandy


W zapomnianej już na szczęście sztuce według tekstów Simone de Beauvoir pod tytułem Kobieta zawiedziona występuje Krystyna Janda. Aktorka robi tam to samo co zwykle, czyli mówi bardzo szybko, chodząc po scenie rzuca głową na boki i ściąga brwi, co jest bez wątpienia oznaką krańcowego cierpienia. Sztukę tę polecałbym każdemu mężczyźnie, który chce się uodpornić na emocjonalne szantaże kobiet i ich dąsy. Bardzo pouczające, aczkolwiek niewątpliwie tandetne, jak cały wachlarz kobiecych emocji uruchamiany w chwilach, gdy ktoś ma już ich dosyć i zabiera się do pakowania kalesonów oraz krawatów. Nie można dać się zwariować i ulegać tego rodzaju psychozom.

Najczęściej w chwilach, gdy mężczyzna okazuje znudzenie lub po prostu mówi, że chce odejść, kobiety naśladują Jandę. Robią to mniej lub bardziej widowiskowo, ale efekt komiczny osiągają zawsze. Nie wiadomo, dlaczego żaden psycholog nie wytłumaczył im jeszcze bezzasadności tego typu zagrywek oraz ich przyrodzonej tandety. Żaden facet nie da się na to nabrać, a jeśli się da, to dobrze mu tak, niech się dalej męczy z osobą wyrachowaną emocjonalnie, która płacze i śmieje się na zawołanie w zależności od tego, co jej jest akurat potrzebne. Są jednak kobiety, które zaczynają stosować o wiele bardziej wyrafinowane sposoby na przytrzymanie przy sobie faceta w chwilach uczuciowych kryzysów. Kobiety takie są niebezpieczne i nie wolno się nad nimi litować, bo oznacza to początek końca mężczyzny.

Wielka ucieczka

Kiedy już zdecydujemy się porzucić jakąś kobietę, najlepiej zrobić to w sposób jak najbardziej brutalny i nieoczekiwany, tak, żeby nie miała czasu na zastanowienie się i reakcję. Jeśli pozwolimy jej pomyśleć lub nie daj Boże wdamy się w jakieś negocjacje, to koniec. Zamiast wymarzonej wolności, przygód i inspirujących spotkań w pubach czekają nas lata niewoli i udręki, która nosić będzie nazwę zgoła inną, mianowicie zwać się będzie "odpowiedzialnością za słowa i czyny", a także "konsekwencją". Zrywanie nie jest łatwe. O wiele prościej doprowadzić do tego, by to kobieta nas porzuciła, niż samemu ją zostawić. Mężczyzna jest bowiem istotą wrażliwą i zawsze jakiś cień współczucia na dnie jego serca się znajdzie, nawet jeśli jest to serce wykonane jest z granitu. Kobieta wyczuje taką słabość od razu i szybko ją wykorzysta. Ale to nie jest największym nieszczęściem. Prawdziwe kłopoty nie dotyczą bowiem sfer duchowo-emocjonalnych, tylko realności, najbardziej twardej i namacalnej. Jeśli zamierzamy wyjść bez słowa, trzasnąwszy drzwiami, może okazać się, że już następnego dnia odnajdzie nas policja, która odwiezie nas do prokuratury rejonowej, gdzie z kolei smutny i wyprany z emocji pan postawi nam zarzut psychicznego i fizycznego znęcania się nad konkubiną oraz zapuszkuje nas do Wronek czy Rawicza na trzy miesiące. Będziemy tam mieli czas, żeby przemyśleć swoją głupotę. Kobieta bowiem z niezwykłą łatwością dokonuje aktów destrukcji, także na własnym ciele. Oczywiście nie potnie się nożem, taka głupia nie jest, ale może przejechać sobie kilka razy nowiutkim grzebieniem po powłokach brzusznych. Pozostawia taki zabieg wielce widowiskowe obrażenia, na które już niejeden policjant i prokurator się nabrał, szczególnie jeśli "obrażona" dzierżyła w dłoni zaświadczenie od lekarza, zwane obdukcją. Zaświadczenie to wystawiła jej serdeczna koleżanka z ławy szkolnej Krysia, ale przecież nikt nie musi o tym wiedzieć. Po czymś takim możemy już tylko prosić swoją "byłą-obecną" o litość i modlić się, żeby prośby nasze zostały wysłuchane, a skarga wycofana. Inaczej grozi nam kilka lat odsiadki w jednym pomieszczeniu z sympatyczną ferajną, która z nudów połyka żyletki lub kabłąki od wiader oraz nie radzi sobie zupełnie ze swoją seksualnością.

Zniknąć jak sen...

Czasem się to udaje. Najlepiej po prostu wyjechać i spalić za sobą wszystkie mosty. Kobiety mogą bowiem zrobić nam numer stary jak świat, który sprawi, że już nigdy nie przyjdzie nam do głowy, by kogoś porzucać. Kiedy oznajmimy chęć opuszczenia bezpiecznej przystani, jaką było dla nas przez dwa lata jej mieszkanie, może okazać się, że ona bez mrugnięcia okiem powie: dobrze. Kiedy nie będziemy patrzeć, otrze ukradkiem łzę, ale pomoże nam się spakować, zadzwoni po taksówkę i jeszcze pożyczy nam na nią pieniądze. Nie zapyta, czy odchodzimy do innej kobiety; mężczyźni nie zawsze tak robią, w przeciwieństwie do kobiet, które odchodzą dopiero wtedy, gdy na dole czeka już inny facet z kwiatkami. Nie będzie w ogóle o nic pytać. Rozliczy się z nami co do grosza, bo przecież płaciliśmy wspólnie rachunki, i podaruje nam na odchodne jakiś niesłychanie gustowny prezent, taki, o jakim marzyliśmy już od dawna, ale nie mieliśmy odwagi go sobie kupić, bo wydawał nam się krańcową rozpustą.

Przez pierwszy miesiąc będzie dzwonić do nas dwa razy w tygodniu, żeby odpowiedzialnie - jak to ona - rozsupłać wszystkie łączące nas nici: raty za samochód, bilety na samolot do Barcelony, gdzie planowaliśmy spędzić weekend, i takie tam drobiazgi. Kiedy w końcu przestanie dzwonić, poczujemy prawdziwą ulgę. Oto wolność. Możemy się nią cieszyć, przesypywać ją przez palce i smakować jak pomarańczę rozgryzaną powoli w ustach. To błogie uczucie będzie nam towarzyszyło przez dwa do trzech dni. Potem zaczniemy przypominać sobie jej ciało, jej oczy, to, jak szybko potrafiła jeździć samochodem i jaką pyszną kaczkę potrafiła przyrządzić, kiedy jej się chciało, a także inne podobne rzeczy, które trzymały nas w tej ciasnej klitce przez całe dwa lata. Po dwóch tygodniach staniemy przed lustrem i powiemy sobie głośno słowa następujące: Czy ciebie, Sergiusz, diabeł opętał, czyś się z ch...jem na rozumy pozamieniał?! Wracaj natychmiast!

Uśmiechniemy się sami do siebie uradowani myślą o tym, jak wielką niespodziankę jej sprawimy i jak cudownie będzie poczuć się znów jak dawniej, w czasach tej bezbrzeżnej szczęśliwości, kiedy byliśmy tylko dla siebie. Myśl o powrocie wprowadzimy w czyn błyskawicznie. Taksówka zjawi się pod blokiem w piętnaście minut, a już za dwadzieścia minut będziemy pukać do drzwi mieszkania, które tak dobrze znamy. Otworzy je nam ten pieprzony Zbyszek, gnojek, który zawsze gapił się na nią, kiedy gdzieś razem wychodziliśmy. Przygłup i kreatura nie warta splunięcia.

Tak, kochani, porzucone kobiety zdolne są do wszystkiego.

http://doza.o2.pl/?s=4097&t=11527


Chciałabym umieć pozwalać odejść drugim sposobem.



skomentuj (0)




2008-11-25 22:06:28 >> Dziwnie.

Dziwne mam odczucia ostatnio. I jakaś taka zagubiona się czuję.
Coś miało niby pomóc, a jednak chyba nie pomaga? A przynajmniej nie odczuwam tej pomocy.
Nie lubię uczucia zazdrości, jeśli nie jest uzasadnione czy też... nie powinno się pojawiać.
Nie mam prawa do zazdrości wobec tej osoby. I to chyba boli najbardziej.
Jestem zaborcza i odczuwam to skrajnie za każdym razem, gdy pojawi się KTOŚ. Później zazwyczaj okazuje się nikim ciekawym, ale na początku... Ja szaleję, on nie... Ja jestem zazdrosna, on, być może nieświadomie, być może jak zwykle, podsyca moją zazdrość. Nie lubię braku uczuć, nie lubię niemyślenia... Nie lubię osób, które tylko bawią się moimi uczuciami...
I zakończyłam przygodę z 'Anglią'. Przynajmniej w tym prawie półwiecznym wydaniu. Heh...

Pozdrawiam serdecznie.

:*

skomentuj (0)




2008-10-18 16:46:58 >> Rozczarowanie ENTE.

Powinnam się już kurwa przyzwyczaić do okrucieństwa. Dlaczego wciąż nie mogę pogodzić się z tym, jak dostaję w dupę? Rozpierdolona rodzina, długi, zero chęci do czegokolwiek, szczególnie do nauki, życie osobiste? Jakie życie kurwa osobiste, jakie?!
Co ze mną jest kurwa nie tak? Co znowu zrobiłam źle? Za co tak mi się obrywa?
Dlaczego ZNOWU odechciewa mi się żyć?!
Wszystkie lata mojego życia przewegetowałam. Nie ma radości życia, nie ma do niego siły. Zabawne... 18latka pisząca, jakby świat jej się zawalił? Nie ma się co zawalić. Mojego Świata nie ma. Kiedyś był, cztery lata temu powstał, był piękny. Aż w końcu ktoś rozjebał go na kawałki i wiecie co? Od tamtej pory już nigdy nie było tak dobrze, już nigdy nie było tak wesoło, tak bezpiecznie.
Nie czuję się w tym gównianym świecie bezpiecznie. Jestem przestraszona, smutna, smętna. Nie ma już tej, która na wszystko patrzyła optymistycznie. Ubieram się na czarno, noszę ciemny makijaż i pluję na cały świat...
Chcę wreszcie być osobą, która bez kłamstwa powie: Pieprzyć świat, bo to łatwiejsze, niż coś czuć.
Mam wielki żal do swoich genów o to, że jestem taka wrażliwa. Bo ta wrażliwość zabija we mnie chęci do życia. Nie ma optymizmu, są ciągłe doły, płacz, smutek. Nic więcej. Nie mam się na kim wesprzeć, nie ma kogoś, kto pomógłby wyjść mi z tego. Czuję, że sama sobie nie radzę. Dlatego tkwię wciąż w jakiejś chorej depresji, która sprawia, że każdy dzień, jest tylko dniem, a to przecież aż dzień.
Tak bardzo chciałabym odzyskać radość życia i poczuć, że ono ma sens! Ale nie ma go. Jest tylko pustka. I samotność. Dwie najwierniejsze przyjaciółki, które nigdy mnie nie opuszczą, zawsze będą przy mnie. Nieważne, że już dawno zabiły we mnie wszystkie pozytywne uczucia. Ważne, że są, tak? Pytanie, kiedy się z nimi pogodzę. Jeśli nigdy, to wiem, że już nigdy nie będę szczęśliwa.
W tym momencie nawet nie wiem, czy chcę jeszcze kiedykolwiek zaznać szczęścia. Jest ono zbyt ulotne i zbyt duży ból czuję, gdy znika.
Tak bardzo chcę się wyzbyć uczuć... Tak bardzo.



skomentuj (2)


Księga ludzików

O mnie

Alfabetycznie...

A - Amelia - świetny film. :)
B - BLISKOŚĆ - wielkie zapotrzebowanie. ;)
C - Całusy - mniam, mniam, mniam... :)
D - Duże jest piękne. ;P
E - Ech - wykrzyknik o różnorakiej treści emocjonalnej. :)
F - Frytki - byle domowe. :)))
G - Głowa pełna myśli...
H - Hamak - coś, o czym zawsze marzyłam... :) 'Leżaczek', z którego można odpłynąć w krainę marzeń... :)
I - Internet - cholerstwo, od którego byłam uzależniona, teraz średnio... Staram się nad tym panować. :)
J - Pierwsza litera mojego imienia. :)
K - Klucz, np. do mojego serduszka.
L - Leniuch - moja wada... ;)
M - Miłość - uczucie, którego nie brak od rodziny, ale brak od kogoś innego...
N - Namiętność. Mmmm...:)
O - Opory... Przed otwarciem się.
P - Psychologia, Prawo - kierunki studiów, o których myślę...
P - Pieszczoty - ważne i wytęsknione...
R - Romantycznie - zawsze i wszędzie, byle z NIM... Choć narazie GO brak...
S - Szczęście - Jest na codzień w najmniejszych, najkrótszych chwilach, tylko niektórzy go nie zauważają... Ja się staram.
S - Seks - przyjemny, zobowiązujący, wymagający odpowiedzialności i miłości... :)
T - TULENIE - pieszczota, której tak mi brak... :(
U - Uczucie - głębokie, trwałe, dające satysfakcję i szczęście.
W - Woda - mój żywioł.
Z - Zazdrość - uczucie, które w odpowiednich ilościach umacnia związek, a w zbyt małych, bądź zbyt dużych, niszczy go.


Linki

MOJE

Blogi nieznajomych, które czytam z przyjemnością..:)
Dwie Mamy.. Dwie Córki..
Dwa słodkie.. Skrzaty.. :)))))
Za co on się... Obraził..?
Dwie kochające się.. Kobiety..

WAŻNE!
Polska Strona Głodu Kliknij Pajacykowi W Brzuszek!

Klub BOSKICH Babek ;))
Pozytywka Koleżanka :)
Anika Czatowa Opica :P
Nastoletnia_ Sis Kasia :)
Posia Sąsiadka [Mała] :)
Venus :) Sis Madzia :)
Misiunia :) Sis Asia:)

Kabarety:)))
Kabaret Moralnego Niepokoju:)
Oficjalna stronka kabaretu Ani Mru Mru w składzie: Marcin i Michał Wójcikowie;))

Śmieszności, gierki;))
Poprowadź żula;)))
Śpiewające Koniki:)))

Różności;)))
Coś na walentynki;)))
Popisz sobie krwią!:P
Psychozabawy.. Sprawdź się..;)
Przesłodkie karteczki na różne okazje:)))))))
Gify i różne różności do blogów;))
Kolejne Teksty Piosenek:))
Teksty Piosenek:))
Opisy na gg:)
Miłosne smski;))

Stronki prywatne, które odwiedzam:)
Sebastian Stronka Sebastiana :)

Coś do pomocy(wyszkukiwarki:)
Google Szukaj aż znajdziesz :)

Czaty, czaty, czaty..
Interiowy czat
Czat Peel

Blogi znajomych.. :)
Niedojrzała Truskawka Madziunkowa Sylvi. :)
Sąsiadka. Magda.
_O_N_A_ Coś o Karolinie :)
Melisa Koleżanka :)
Spragniona Miłości Wiersze Córy :)
Spragniona Miłości Córrra:DD:***
Nie_Noszę_Spódnic Sis Anik :)
Mloda Kanada Sis Ola :)
Żaba Koleżanka Żabcia :)
Blog Truskawkowy... Smutne.
Little Kitty Sis Olcia Gniot :P
Vikulinka Sis Vikulinka :)
Teqilka Sis Patrysia :)
Myszka88 Sis Marta
Suicide Klaudia
Depreska :) Sis Kinia :)

Co było

2009
kwiecień
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
luty
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

Design by MISIUNIA (aSq)

music by dogma
for STARY GRAMOFON